Zbliżenie
Nie było to sentymentalne. Oboje wypili za dużo cynizmu, żeby taplać się teraz w wacie cukrowej.
Każde z nich miało swój własny wymiar, w którym się obracało. Układali świat tak, żeby być w stanie jakoś w nim działać. Część rzeczy ukrywając za kotarą, inne starannie polerując. Organizowali sobie rzeczywistość. Każde z nich myślało, że jego wymiar jest prawdziwy.
Teraz siedzieli obok siebie i oba wymiary zniknęły.
Została tylko ciężka czerń dookoła. Wymowna cisza.
Nie było tam nic, ale byli tam razem.
Zasłona iluzji opadła na chwilę pozwalając im naprawdę zobaczyć. Przeniknąć.
Patrzyli na siebie wiedząc, że drugie widzi to samo. Świat dokładnie jakim jest.
Towarzyszli sobie w tym momencie.
W zupełnej ciszy.
Nie dotykali się fizycznie, ale umysły chłonęły siebie nawzajem.
Obydwoje jeszcze długo nie mogli się po tym otrząsnąć.
Patrzą teraz na siebie inaczej.
Chwila, którą już zawsze będą dzielić.
